Advertisement

analiza rynku

Na skutek wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę w 2018 r. sklepy w Polsce będą otwarte łącznie o 39 dni krócej niż w roku ubiegłym. W kolejnym roku Polacy będą mieli jeszcze mniej okazji do odwiedzania sklepów.

Już co 10-ty produkt wprowadzony na rynek europejski w kategorii żywności i napojów jest oznaczony jako wegetariański, wskazują analitycy firmy Mintel w swoim raporcie „Innowacyjność vs. zdrowie. Szanse dla marek spożywczych” przygotowanym dla Banku Zachodniego WBK. Eksperci Banku zwracają uwagę, że trendy żywieniowe są godne uwagi rodzimych producentów żywności, szukających nowych możliwości rozwoju.

Pomimo szybkiego wzrostu, rynek superfoods stanowi wciąż ułamek procenta globalnego rynku zdrowej żywności. Wg danych firmy Technavio, wartość globalnego rynku superfoods w 2021 r. przekroczy 256 mld USD. W Polsce coraz więcej producentów decyduje się na rozwój linii, w których powstają nietypowe koncepty z dodatkiem takich składników, jak: jagody goji, acai czy glony wakame.

2017 rok przyniósł oddanie do użytku kilku długo wyczekiwanych centrów handlowych. Zwłaszcza druga połowa roku obfitowała w ważne inauguracje, na rynku pojawiły się m.in. Galeria Północna w Warszawie, Wroclavia we Wrocławiu, Skende Shopping w Lublinie oraz Serenada w Krakowie.

Polish Retail Research Forum (PRRF) podsumowało dane dotyczące rynku centrów handlowych w Polsce na koniec 2017 r. Dane rynkowe obejmują swoim zakresem zasoby nowoczesnej powierzchni handlowej, w tym nowe obiekty oddane do użytkowania oraz znajdujące się w budowie. 

Analitycy Haitong Bank uważają, że o obliczu polskiego rynku FMCG obecnie decydują dwa główne czynniki. Po pierwsze, wskazują na strukturalny trend, w ramach którego małe i średnie sklepy zwiększają swój udział w rynku. Po drugie, korzystne warunki makroekonomiczne, rosnące pensje, niskie bezrobocie, program 500+ oraz inflacja znacząco wspierają sprzedaż porównywalną firm. 

Kilkanaście lat temu przez prasę handlową przebiegały hiobowe wieści, że oto „hipermarkety” (jak wówczas pisano) zmiotą z powierzchni ziemi inne sklepy. Głównie te pracujące na małych powierzchniach, a szczególnie te tradycyjne (z ladą, wagą, korpulentną panią w białym fartuchu). I owszem, po części stało się tak; od tamtych czasów z ok. 200 tys. małych sklepów (małych, czyli tych działających – powiedzmy – na powierzchniach poniżej 300 m2) zostało ok. 90 tys., ale… ich sprzedaż podwoiła się i nadal rośnie. Co się stało, czego się nauczyły, gdzie znalazły „galileuszowy” punkt podparcia, by przetrwać i ruszyć swój świat ku innej rzeczywistości…?

Strony

X